mamy niedzielę, kolejną. słucham Tiny Turner aktualnie, tumblruję, i szczerze nie wiem co mam ze sobą zrobić. wypuściłam fretkę, nagromadziłam tonę naczyń na swoim biurku, jedzenie z serialami standardowo.
wczoraj zamiast jajek na twardo wyszły mi na miękko, więc keczupik i kolacja gotowa. dziś moi drodzy ugotowałam już na twardo, i na śniadanie zjadłam barszcz biały. o tak. nigdy nie można logicznie brać zachowań kobiety podczas okresu. zdaję z fizyki na razie. jedno półrocze mam z głowy, poczekam na drugie. obym znów miała takie szczęście. wczoraj posprzątałam ok 300 metrów kwadratowych, taka tam sobotnia robótka, a cały dom chory i w łóżkach towarzystwo się wylegiwuję.
ale za to już sobotni wieczór był baaardzo miły, przyjemny i w ogóle the best, zawsze tak chcę <3 :*
a tymczasem idę ogarnąć moją zastawę talerzy, i posprzątać trochę w pokoju, wypadałoby.
miłego poniedziałku, choć zdaje mi się że wielbicie go tak jak ja.
też chciałabym takie włosy, a nawet połowy z tego co ona ma nie mam ;O
Tina Turner :))
OdpowiedzUsuńNa moim biurku też się nagromadziły naczynia. Jest ich więcej niż na świątecznym stole o_O