poniedziałek, 6 lutego 2012

Poznań city :)

spędziłam całkiem całkiem w pytkę 3 dni w tym mieście.
zdecydowanie moim hitem są tramwaje :> wyobraźcie sobie autobus co 6 minut i full połączeń *_*
oczywiście napaliłam się na słynne koziołki, ale wychodzą o pełnej godzinie, a nam nie chciało się czekać pół godziny na mrozie -10 stopni, może w lato się uda :) ale mam je na pocztówce, więc jest okej xD
oczywiście nie obeszło się bez wizyt w lumpeksach, nabyłam troszkę nowych rzeczy, lepszy wybór niż u nas, to zdecydowanie, i większość na wagę, a nie chore ceny jak w tomaszowskim Dukacie...
fajne knajpy dla studentów, spaghetti bolońskie za 4,60, którym się solidnie zapchałyśmy, to też jeden z wielkich  plusów :)
oooooooogrooooooooomne centra handlowe, manufaktura czy fokus przy nich wysiadają ;p
jedna rzecz która mnie zdziwiła to salon sukien ślubnych, średnio co trzeci sklep... xd
chyba to by było na tyle, pozanudzam was teraz zdjęciami :P

nuuuuuuda w new yorkerze, nie lubię tego sklepu xd 
 kamienica u góry mnie urzekła, a na dole jakiś budynek, chyba uniwerek, ale nie dam sobie ręki uciąć :) 


 kamieniceeeeeeeeee ^^


colorful, I'm lovin' it! :) Stare Miasto. 


6 komentarzy: