czwartek, 8 marca 2012

Somebody That I Used To Know

niby Coma nie ucieknie, jednak troszkę smutku, żalu, rozgoryczenia, złości pozostanie przez jakiś czas. ale co mnie nie zabije to wzmocni. a w sobotę wyczuwam osiemnastkowe picie Milordki :)) wycieczka do Wawy jak najbardziej udana, kino 5D całkiem całkiem, najbardziej rozbawiły mnie szczury biegające pomiędzy nogami, za to moje koleżanki cudnie piszczały xd w koperniku też się wyszalałyśmy, pełno tam tego, nie powiem że nie, ale jakiegoś szczególnego łał nie było, ale polecam, szczególnie ogromne bańki mydlane, garbusa, pokoik ze strefami erogennymi, i wielkie koło do biegania, coś a'la chomicze xD pocztówki oczywiście z Karolcią zakupiłyśmy, maniaczki : D Warszawa po raz kolejny mnie oczarowała, to miasto jest po prostu dla mnie. Kocham ten ruch, tą starówkę, nawet matrioszki które kiedyś uważałam za okropne i straszne dziś mnie urzekły : ) może za rok w paźdzerniku przyjdzie mi tam zamieszkać na następne parę lat, zobaaaczymy : p  tymczasem jestem już chyba zmęczona, magnez połknięty więc pakuję się do łóżka i może za godzinę zasnę. dobranoooc, udanego weekendu. : >

2 komentarze:

  1. fajnie jest w Koperniku :D Fajnie mi się leżało na tym łóżku z gwoździami xd

    OdpowiedzUsuń
  2. aaa ta pseudo akupunktura? fajne fajne, też mi się podobało :D
    kiedy byłeś ?:)

    OdpowiedzUsuń