sobota, 10 grudnia 2011

jacka daniellsa z lodem i red bullem, pliz.

padam na pysk najkrócej mówiąc. jak się ogarnęłam ok 11-12, tak dopiero usiadłam do kompa. cały dzień sprzątania. umyłam okno, pościerałam kurze, nawet komputer wyczyściłam i założyłam obudowę, która już wprost krzyczała o to. półki, koty, ramki ze zdjęciami, figurki, każda pierdółka lśni. nawet buty napastowałam, w sumie powinnam to już dawno zrobić. za dwa tygodnie święta, a ja dalej nic nie czuję. może dlatego że nie ma śniegu. a nie miałabym nic przeciwko jeśli po świętach nastąpiłyby wakacje. tak dla odmiany, a nie ten ciężki powrót do szkoły. Piha w głośnikach zamieniłam na Led Zeppelin. A do wyborów kierunku studiów doszła dietetyka. ciągnie mnie do tej Łodzi. choć Wawa też mi się uśmiecha. dziwne że kiedyś okresy warunkowe szły mi tak ładnie, a teraz czuje się jak na lekcji fizyki, nie czaję tego. zgłupiałam totalnie. sam zapach ogórkowej przyprawia mnie o mdłości. w czwartek pierwszy tokio drift na drodze, radzę nie przechadzać się po mieście w tym czasie ;P  już stos kubków króluje na biurku, co tak kakałko, herbatka z cytrynka to jest to <3
wybiera się ktoś na Guns'n'Roses do Rybnika 30 czerwca? >D



2 komentarze:

  1. Łódź, łódź, łódź :D tak tylko mówię :)
    I nie wiem czemu, ale pomimo tego, że "obserwuję" twojego bloga, to nowe posty nie pokazują mi się w pulpicie nawigacyjnym ;/ Zastanawiałem się czemu długo nie piszesz i o proszę.

    OdpowiedzUsuń
  2. no na Łódź ciągnie xD ale to wszystko zależy gdzie mnie przyjmą :)
    piszę, staram się w miarę regularnie, ale nie zawsze wychodzi, szkoła i zajęcia pozalekcyjne zabierają masę czasu niestety, toteż mój blog na tym cierpi :c
    a ja znowuż nie mogę Twojego komentować :s

    OdpowiedzUsuń