niedziela, 18 grudnia 2011

kochać inaczej.

szykuje się baaardzo pracowita niedziela. poprawa z biologii, napisanie ściąg na geo, kartkówka z chemii, a i jeszcze historia jakegoś zadumanego jacusia sopliczki -.- aż dziwne że zamiast zniechęcenia czuję że mimo wszystko dam radę. tylko ten referat z histerii, cholera. ale nic. byle do środy, w czwartek tylko wigilia, uff. co prawda miałam nie iść, ale tak jakoś głupio by mi było, nie opuszczam takich dni.
 sprzątająca sobota mnie wykończyła. szkoda tylko że w moim pokoju dalej bałagan jaki był. kiedyś nie było nawet jednej książki na biurku, wszystko na swoim miejscu. a teraz po prostu syf, kiła i mogiła. co się stało z tamtym dzieckiem to ja nie wiem. chyba się zbuntowało :p
dziwne że ubieranie choinki przeżyłam, nawet nie było tak źle jak zakładałam, bo szczerze nienawidzę tego robić, a jeszcze muszę tą na zewnątrz przyozdobić.
plus potrzebuję nowej grzywki. z tą zaraz oszaleję -.-
okej, zmywam się. miłej niedzieli życzę : )

2 komentarze:

  1. bałagan w pokoju... skąd ja to znam :P uwielbiam ubierać choinkę ;d jak można tego nie lubić?? gorzej z rozbieraniem... :P

    OdpowiedzUsuń
  2. no właśnie chyba dlatego nie lubię xd bo nie cierpię jej potem rozbierać. a rozbieranie to koniec tej całej magii jaka była w domu choć na parę dni.

    OdpowiedzUsuń