wreszcie upragniony piątek. ten tydzień nie należał do najlżejszych. prócz czarnego wtorku czekała mnie w czwartek pierwsza jazda. bałam się jak cholera. ale jakoś dało się radę, powoli mam nadzieję że będzie do przodu. teraz siedzę, a na odstresowanie tego wszystkiego idealnie podziałało Glee i One Three Hill. Nie wierzę, że następny odcinek VD dopiero 5 stycznia, o zgrozo. w przyszłym tygodniu czeka mnie kartkówka z geografii, sprawdzian z angielskiego, kartkówka z chemii, i najprawdopodobniej klasówka z fizyki. boże, ja nie wiem jak to przeżyję. ale co tam. trzeba dać radę, jak zawsze :) a w czwartek zero lekcji, tylko wigilia szkolna, uffff :>
klimat świąteczny dalej mnie nie ruszył, ciekawe czy w ogóle to zrobi. but life goes on and it doesn't care if you are miserable or happy. nie wszystko jest tak jak bym chciała. widocznie tak musiało być. może wreszcie nadszedł czas żeby zaakceptować rzeczy takie, jakimi są i iść do przodu. bo kto stoi w miejscu ten się cofa.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz