sobota, 25 lutego 2012

gimme just a little smile :)

dobre.popołudnie. mamy słodką sobótkę, kolejny łikendzik. w piątek wypompowałam z siebie 450 ml krwi, i troszku mi się słabo zrobiło, ale to nic :) najważniejsze że być może komuś to uratuje życie. i cały dzień szkolny z bańki dodatkowo xd potem wróciłam do domku, a raczej Piotruś mnie do niego dociągnął, bo średnio na siłach byłam podobno :* poleżałam troszkę w łóżku i jakoś dało się radę. wieczorem pojechaliśmy na 18 Magdy. pierwsza osiemnastka na której nie wypiłam ani grama alkoholu :p i przetańczyłam tylko dwie piosenki. ale tak szczerze to potem już nawet jakbym mogła to i tak nie było do czego tańczyć. wybór piosenek należał do jakiegoś miłośnika muzyki techno disco wieś, której nie cierpię. pomijając to, wieczór zaliczam do udanych :) w szkole lekkie urwanie dupy, ale za 3 tyg rekolekcje to troszkę się odpocznie choć przez te 3 dni. a na dzień dzisiejszy marzę tylko o momencie w którym wreszcie założę bluzę i trampki, a nie kozaki kurtkę czapkę rękawiczki i, i tak będzie mi zimno... :x ale z drugiej strony jak pomyślę o pyleniu tych wszystkich kwiatuszków, trawek i drzewek to mam ochotę zapaść w śpiączkę i obudzić się gdzieś w maju... zajebiste życie alergika, nie ma co... ale co mnie nie zabije to wzmocni i jedziemy dalej. ale przeczytajcie za mnie Lalkę, błagam. przeczytam wszystko, ale nie te cholerne lektury szkolne... a za rok matura, niestety.
A Babci dziękuję za życzenia imieninowe, jako jedyna pamiętała : )
okej, dość trucia i narzekania, miłej resztki soboty Wam życzę : )


nie cierpię wersji z Mary J. Blige, dla mnie ta jest najlepsza :> 

5 komentarzy: