wszyscy zapewne wiecie jak nienawidzę niedziel. ponure, szybko mijające dni, z dodatkiem kościołam nauki i zbliżającego się kolejnego ciężkiego tygodnia. a jutro sprawdzian z niemieckiego, odpowiedź z polskiego, jak w niebie -.- ale chciałam liceum to mam. więc lecę gotować rosół, obierać ziemniaki i biorę się za to całe badziewie. a tu jeszcze pies miauczy, jezu, dajcie mi siłę. szkoda że nie mogę przespać całego dnia jak mój kot na mojej kołdrze, bez najmniejszego zmartwienia dniem jutrzejszym, lub potarzać się na dywanie jak obecnie mój brązowy, 40 kilogramowy motylek. miłej niedzieli życzę Wam. :)
Niedziele są generalnie do dupy... Ale za to poprzedzające je soboty są zazwyczaj świetne :D
OdpowiedzUsuń