piątek, 13 stycznia 2012

306 dni.
wiele miesięcy temu ogarnęła mnie wielka euforia. taka totalna, której nigdy nie przeżyłam.
pierwsze takie cudowne smsy, rozmowy na gg, i ten bilard, który był wiecznie zamknięty ;p
aż pewnego dnia wstałam, i już wiedziałam że nie ma odwrotu, wpadłam po uszy w... miłość :)
bałam się, że to tylko ja, ale jak widać niepotrzebnie.
uświadomiłam sobie że bez Ciebie dni nie będą miały sensu, choćby nie wiadomo co się wydarzyło.
i tak mi zostało do dziś, i jeszcze na dłuuuugi czas. bałam się, że to tylko ja, ale jak widać niepotrzebnie.
patrzę po pokoju, i na ścianie mam Ciebie, na koszyku, na półce z książkami, na pocztówce.
idę do szkoły przez park, przez który tyle razy razem przechodziliśmy, i jest nasza ławka.
idę z angielskiego na autobus, w drugim parku ta dwuosobowa ławka :P
siedzę w autobusie ze słuchawkami i na mojej twarzy pojawia się ogromny uśmiech, gdy lecą nasze piosenki.
jak w idealny dzień mam się pokłócić, to tylko z Tobą, ale i jak pogodzić w mig też tylko z Tobą ^^
10 miesięcy. cholera, jak to dumnie brzmi <3

taką mam śliczną ścianę, dzięki Tobie Skarbie :*:*:* <333

4 komentarze:

  1. ooo pamiętam jak leżeliśmy na ławce w parku w dni tm ;D no 10 miesięcy... naprawdę dumnie to brzmi :** <3

    OdpowiedzUsuń
  2. ;d moje pierwsze dni, z Tobą :*

    OdpowiedzUsuń
  3. świetny pomysł z tą ścianą :D malowałaś te napisy?

    OdpowiedzUsuń