sobota, 26 maja 2012

I wanna tell you one thing.

Piątek. A właściwie już sobota. Leżę z lapkiem, słucham Comy. Obejrzałam właśnie skrzydlate świnie. Dobry film. Jedyne co mi się w nim nie podobało to rola Roguckiego, to co zrobili z Baśką, kurwa, zabiłabym. Nie mam siły iść spać, ani leżeć, dziwnie się czuję. Jutro na ulotki, i już wiem że rano tez będzie ciężko wstać i się ogarnąć. Kocham mój samochód, prowadzenie go. Niesamowita wygoda. Przyszedł czas na miłość do maszyny. Najpierw była muzyka :) Lepiej mi się nim jeździ niż toyotą. Mój Morderca : D
Dziś też byłam w odwiedzinach u cioci, a właściwie kuzynki mojej babci. Wybawiłam się z moją ulubienicą, Marynią. Jejku, to dziecko to po prostu aniołek. Taka kochana, słodka, pogodna. Wszyscy byli w szoku gdy po kąpieli i przy zakładaniu pampersa pierwszy raz od niewiadomo kiedy nie było wrzasku, mój biedny Kurczaczek płakał jak wychodziłam, a mi serce pękało, jeszcze nigdy nie łączyła mnie taka więź z jakimkolwiek dzieckiem, mimo że widuję ją raz na dwa miesiące czy rzadziej. Tak cudownie się we mnie wtulała, i robiłyśmy noski, samolocika, urwała mi trampka od kluczy, tak jak ciocia wielbi brum brum i muzyczkę, no moja krew ^^
 idem spać. udanego weekendu Robaszki :)

5 komentarzy:

  1. Masz taki matczyny instynkt :D

    OdpowiedzUsuń
  2. ojj chyba tak :) choć nie wyobrażam sobie siebie w roli matki, to cudze dzieci kocham strasznie :]

    OdpowiedzUsuń
  3. to adoptuj jakąś kruszynkę :) choć w sumie, to na razie masz jeszcze czas na wszystko xd

    OdpowiedzUsuń
  4. wiesz że myślałam nad tym ostatnio? :> może za jakieś 10 lat :). Tylko przeraża mnie nasza polska biurokracja i to wszystko, co trzeba spełnić by zaadoptować u nas dziecko. prędzej chyba powróci stan wojenny...

    OdpowiedzUsuń